środa, 29 stycznia 2014

Międzywojnie

To jedna z moich ulubionych piosenek z międzywojennego kina, którego jestem fanką od najmłodszych lat (pamiętanie cykl "Stare kino" w niedzielne przedpołudnia?). Żabczyński śpiewa chyba jedną z popularniejszych piosenek z tego okresu, podejrzewam, że nawet większość ludzi zna piosenkę, a nie zna filmu niestety (Zapomniana melodia z 1938 roku). Film polecam, bo jest uroczy. 

Okres międzywojenny zagościł też ostatnio w moich lekturach. 

Dwie książki Kamila Janickiego, z serii wydawnictwa Znak to portrety kobiet w Polsce międzywojennej. Pierwsze damy II Rzeczpospolitej to historie trzech żon dwóch prezydentów Polski - Stanisława Wojciechowskiego oraz Ignacego Mościckiego. O tej pozycji z pewnością napiszę w najbliższym czasie coś więcej. Druga - Upadłe damy II Rzeczpospolitej dopiero przede mną. 
Rzeczpospolita zwycięska to zaś coś zupełnie innego - alternatywna historia Polski. Umieściłam ją w tym zbiorku, ponieważ na początku Ziemowit Szczerek rozprawia się z mitem o wspaniałym międzywojniu i podaje suche fakty i dane statystyczne na temat poziomu życia w ówczesnej Polsce. Dopiero po tych niezbędnych wyjaśnieniach kreśli śmiałą historię, zaczynając od tego, że Francja i Anglia jednak przyszli z pomocą w 1939. 
Aktualnie czytam Afery i skandale Drugiej Rzeczpospolitej, więc odpowiednia recenzja pojawi się później. 
Dzisiaj jednak chciałabym napisać o książce, po której spodziewałam się dużo, na którą czekałam z wypiekami na twarzy, która była moim własnym prezentem dla siebie - Moda w przedwojennej Polsce Anny Sieradzkiej. 
Okładka zapowiada smakowite opisy dodatków, czyli tego wszystkiego, co cenię najbardziej w modzie, co tworzy styl. Od jakiegoś czasu interesuję się modą tzw. retro lub vintage i sama wyszukuję ubrań z historią lub co najmniej do historii nawiązującej. Historia mody, trochę niedoceniana przez historyków, dla mnie jest odzwierciedleniem historii codzienności i przepiękną ilustracją historii w ogóle. Zaś moda przedwojenna, prawdziwa rewolucja  w tej dziedzinie, to coś, co chyba najbardziej mnie fascynuje. 
Odebrałam książkę z poczty w drodze do pracy i przez kilka godzin myślałam tylko o tym, że tuż obok mam książkę, a nie mogę jej przeczytać. Rozpakowałam ją już na przystanku i w autobusie zaczęłam czytać. I tu pojawia się... rozczarowanie. Może jest ono związane z tym, że tak wiele oczekiwałam, ale niestety...
Zacznijmy jednak od zalet. Książka jest pięknie wydana - twarda oprawa, porządny papier i dużo zdjęć - można nacieszyć oko ładnymi fotografiami zarówno gwiazd ówczesnego kina, jak i kolekcjonerskich ubrań i dodatków z tamtego okresu.
Moda przedwojenna omówiona została w kilku kategoriach: moda codzienna, sportowa, wieczorowa, ślubna, dziecięca i bielizna. Najlepiej chyba opisana została moda codzienna, zresztą i mnie najbardziej interesująca. 

Ale przy czytaniu pojawiają się już zgrzyty. Przede wszystkim w znacznym stopniu tekst to cytaty. Chwilami są to niemal całe strony, a tekst właściwy to tylko wprowadzenie do cytatu. Poza tym, zauważyłam kilka błędów redakcyjnych, czego nie spodziewałabym się po wydawnictwie PWN. Co do samych fotografii, to poza zdjęciami prywatnych kolekcji autorki oraz Adama Leja, większość zdjęć jest jednak znana, więc i nie odkrywcza. 
Spodobały mi się anegdoty o wieczorowych sukniach noszonych do pracy albo cytat (sic!) z Magdaleny Samozwaniec opisująca skandaliczny ubiór pani po I wojnie światowej (spódnica odsłaniała kostki!). Ale samych anegdot mało, styl pani Sieradzkiej w tych momentach, w których nie cytowała był dość suchy i oficjalny. A szkoda.

Anna Sieradzka, Moda w przedwojennej Polsce. Wydawnictwo PWN, 2013. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz