niedziela, 14 września 2014

Obowiązkowy wrześniowy powrót, czyli...

Chyba kiedyś wspominałam, że mam takie małe rytuały związane z powrotami do ulubionych książek. I jednym z tych powrotów obowiązkowych niejako jest wrześniowe czytanie powieści Magdy Szabó - Tajemnica Abigél . Pierwszy raz tę powieść przypadkowo wypożyczyłam w mojej osiedlowej bibliotece jako młodsza nastolatka i po prostu zakochałam się od razu. Na pozór to typowe czytadło dla dziewcząt, ale z wszystkich tych czytadeł akurat to jedno jest moją ukochaną powieścią i wracałam do niej kilkanaście razy.


 Magda Szabó, Tajemnica Abigél. Wydawnictwo Bona, 2012.
Główną bohaterką powieści węgierskiej pisarki jest Georgina Vitay - nastoletnia córka generała Vitayego, która na początku książki dowiaduje się, że ojciec wysyła ją na pensję. Nie wie nic więcej, nie wie, gdzie pensja się znajduje, dlaczego musi opuścić ukochany Peszt, rozstać się z guwernantką Marchelle i ulubioną ciocią Mimó. Podejrzewa, że ojciec chce powtórnie się ożenić i dlatego pozbywa się córki z domu. Gina jest dziewczyną inteligentną i po namyśle dochodzą do niej argumenty ojca, że trwa wojna (II wojna światowe), że Marchelle jest Francuzką, a on jako generał ma dużo obowiązków. Ale rozstanie z dotychczasowym życiem boli i Gina bardzo wyjazd na pensję przeżywa. 
W czasie podróży córka prawie nie odzywa się do ojca. Sama orientuje się, że ojciec wywozi ją do Arkodu. A tam czeka pensja imienia biskupa Matuli. Nie jest to pensja zwyczajna - to w zasadzie twierdza, więzienie o surowym rygorze, wysokich wymaganiach. W dodatku dla niepraktykującej religijnie Georginy szokiem jest profil szkoły - jest to placówka religijna wyznania protestanckiego. Dziewczyna jest zupełnie nieprzystosowana do tego typu szkoły - do tej pory była rozpieszczana przez najbliższych, chodziła do teatru, na koncerty, bawiła się na herbatkach u cioci, gdzie miała nawet swojego adoratora - porucznika Feriego Kuncza. A na pensji surowy regulamin zabiera jej w zasadzie wszystko, do czego była przyzwyczajona. 
Ale wśród grubych murów szkoły, wśród zakazów i kar jest ktoś, kto niesie nadzieję - czyniąca cuda Abigél . Od koleżanek dowiaduje się o legendzie szkoły - figurze przedstawiającej dziewczyną z amforą, do której można zwrócić się z problemami. 
Jak można się domyślić, problemy Ginę czekają na pensji, więc sama będzie potrzebowała pomocy mitycznej Abigél.
Powieść osadzona jest w czasie II wojny światowej, a więc mamy do czynienia z niechlubną kartą historii Węgier - państwo wspierało III Rzeszę w wojnie przeciw ZSRR. Ta kwestia oczywiście w książce nie została pominięta, a wręcz jest osią, wokół której osnuta jest historia Georginy Vitay. 
Wiem, że w Polsce w latach osiemdziesiątych emitowany był węgierski serial na podstawie powieści Magdy Szabó. Nigdy nie było mi dane go zobaczyć, a chętnie bym to uczyniła. Oglądałam jednak spektakl w Teatrze Telewizji z Piotrem Fronczewskim i Agnieszką Krukówną pt. Abigél. 



 Kadr z spektaklu Teatru Telewizji Abigél
Ze swojej strony polecam natomiast inne powieści autorki, szczególnie Staroświecką historię, o któej pisałam tu oraz Zamknięte drzwi, w której Szabó kolejny raz nawiązuje do II wojny światowej.

środa, 3 września 2014

Wewnętrzne rany

Powieść Sunset Park to moje pierwsze spotkanie z Paulem Austerem. A w zasadzie drugie, bo pierwsze było przeczytanym wywiadem w "Książkach. Magazynie do czytania". Tak mi się wywiad spodobał, że postanowiłam spotkać się już tylko literacko z tym amerykańskim pisarzem. Dorzuciłam więc kiedyś do zamówienia najnowszą powieść, wydaną w USA w 2010 roku. Naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać, więc Auster dojrzewał na półce mojego regału, aż do 1 września. 
I tak oto wsiąknęłam w deszczowe wrześniowe popołudnie z zachwytem przerzucając kolejne strony. I mam niestety wrażenie, że obojętnie co bym tu nie napisała, to historia może wydać się tak prosta, że wręcz banalna i mój gorący zachwyt wyda się Wam trochę niezrozumiały. 



Mamy więc głównego bohatera, spiritus movens powieści, oś, wokół której poznajemy losy pozostałych bohaterów - Miles. Miles jest owocem nieudanego małżeństwa inteligentnego Morisa, który jest właścicielem wydawnictwa oraz młodej, niedojrzałej aktorki, która w końcu porzuca męża i sześciomiesięcznego syna dla kariery i dla własnego rozwoju. 
Milesa poznajemy, kiedy ten ma dwadzieścia osiem lat i fotografuje opuszczone domy. Sam zdaje sobie sprawę, że cierpi na brak ambicji, przyjmuje życie bez szarpania się, dryfuje wśród ran z przeszłości i nowych kłopotów, które pojawiają się wraz z poznaniem Pilar. Miles od siedmiu lat ciągle ucieka, trochę przed przeszłością, trochę przed wyrzutami sumienia, a najbardziej przed samym sobą. Zdaje się, że dopiero lecznicza siła miłości do młodej Pilar i chciwość siostry dziewczyny pcha do pogodzenia z własnymi demonami. Przenosi się do Nowego Yorku, do miejsca Sunset Park, aby z trójką innych, samotnych ludzi zamieszkać nielegalnie w starym, niepasującym do niczego domu. 
I w zasadzie wtedy zaczyna się najlepsza część powieści - Bing, Elen i Alice - trójka zagubionych, poszukujących swojego miejsca na ziemi samotnych ludzi, którzy przez parę chwil chcą stworzyć coś wspólnego. Dla Alice zamieszkanie w Sunset Park to konieczność, dla niezdecydowanej Elen chwila przetrwania kolejnych miesięcy, ale dla Binga idea, której broni gwałtownie do końca. 
Dużo w powieści odniesień do literatury, do filmu - bohaterowie rozmyślają o ranach swoich i cudzych, próbując iść dalej. Wszyscy oni mają jakieś wewnętrzne rany, odczuwają ból, który utrudnia im percepcję świata, a skazuje na wieczne poszukiwania. Kiedy wydaje się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, system, który jest wrogiem dla ich wrażliwości, znów wkracza brutalnie w ich życie. 
Paul Auster pisze pięknie. Nie jest to język wyjątkowo trudny, a styl zagmatwany. Paul Auster pisze jednak na tyle pięknie, że nawet przy opisie cielesności brzydkiej ja się zachwyciłam. Mogę wręcz z czystym sumieniem powiedzieć, że zakochałam się, a przede mną jeszcze inne powieści pana Austera, na które czekam z niecierpliwością.