środa, 3 września 2014

Wewnętrzne rany

Powieść Sunset Park to moje pierwsze spotkanie z Paulem Austerem. A w zasadzie drugie, bo pierwsze było przeczytanym wywiadem w "Książkach. Magazynie do czytania". Tak mi się wywiad spodobał, że postanowiłam spotkać się już tylko literacko z tym amerykańskim pisarzem. Dorzuciłam więc kiedyś do zamówienia najnowszą powieść, wydaną w USA w 2010 roku. Naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać, więc Auster dojrzewał na półce mojego regału, aż do 1 września. 
I tak oto wsiąknęłam w deszczowe wrześniowe popołudnie z zachwytem przerzucając kolejne strony. I mam niestety wrażenie, że obojętnie co bym tu nie napisała, to historia może wydać się tak prosta, że wręcz banalna i mój gorący zachwyt wyda się Wam trochę niezrozumiały. 



Mamy więc głównego bohatera, spiritus movens powieści, oś, wokół której poznajemy losy pozostałych bohaterów - Miles. Miles jest owocem nieudanego małżeństwa inteligentnego Morisa, który jest właścicielem wydawnictwa oraz młodej, niedojrzałej aktorki, która w końcu porzuca męża i sześciomiesięcznego syna dla kariery i dla własnego rozwoju. 
Milesa poznajemy, kiedy ten ma dwadzieścia osiem lat i fotografuje opuszczone domy. Sam zdaje sobie sprawę, że cierpi na brak ambicji, przyjmuje życie bez szarpania się, dryfuje wśród ran z przeszłości i nowych kłopotów, które pojawiają się wraz z poznaniem Pilar. Miles od siedmiu lat ciągle ucieka, trochę przed przeszłością, trochę przed wyrzutami sumienia, a najbardziej przed samym sobą. Zdaje się, że dopiero lecznicza siła miłości do młodej Pilar i chciwość siostry dziewczyny pcha do pogodzenia z własnymi demonami. Przenosi się do Nowego Yorku, do miejsca Sunset Park, aby z trójką innych, samotnych ludzi zamieszkać nielegalnie w starym, niepasującym do niczego domu. 
I w zasadzie wtedy zaczyna się najlepsza część powieści - Bing, Elen i Alice - trójka zagubionych, poszukujących swojego miejsca na ziemi samotnych ludzi, którzy przez parę chwil chcą stworzyć coś wspólnego. Dla Alice zamieszkanie w Sunset Park to konieczność, dla niezdecydowanej Elen chwila przetrwania kolejnych miesięcy, ale dla Binga idea, której broni gwałtownie do końca. 
Dużo w powieści odniesień do literatury, do filmu - bohaterowie rozmyślają o ranach swoich i cudzych, próbując iść dalej. Wszyscy oni mają jakieś wewnętrzne rany, odczuwają ból, który utrudnia im percepcję świata, a skazuje na wieczne poszukiwania. Kiedy wydaje się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, system, który jest wrogiem dla ich wrażliwości, znów wkracza brutalnie w ich życie. 
Paul Auster pisze pięknie. Nie jest to język wyjątkowo trudny, a styl zagmatwany. Paul Auster pisze jednak na tyle pięknie, że nawet przy opisie cielesności brzydkiej ja się zachwyciłam. Mogę wręcz z czystym sumieniem powiedzieć, że zakochałam się, a przede mną jeszcze inne powieści pana Austera, na które czekam z niecierpliwością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz