sobota, 17 stycznia 2015

Dobre lepszego początki

Dobrze rozpoczęła rok. I mówię to (piszę) z pełną odpowiedzialnością. Nie traciłam czasu na nic niepotrzebnego, na snucie się bezcelowe po mieszkaniu - czytałam. W związku z tym, niestety jednak, nie miałam czasu wejść tutaj, zapisać chociaż kilku zdań na temat przeczytanych lektur i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami. 
Ale po kolei:

Po pierwsze - Szczepan Twardoch i jego Drach. To moje pierwsze czytelnicze spotkanie z pisarzem i jestem nim zachwycona. To jak prowadził narrację w swojej najnowszej powieści zachwyciło mnie od razu. Nie umiem chyba wypowiedzieć się bez wyrazów euforii, która towarzyszyła mi przez te kilka godzin lektury. Nie będę się rozwodzić nad historią, nad tym, kim jest drach - pewnie już znane są wywiady z pisarzem, recenzje książki, próby interpretacji tytułu. Dla mnie najważniejszy był fakt, że książka jest o Śląsku - o moim Śląsku, o tym, o czym wielokrotnie słyszałam w opowieściach rodzinnych i tych znajomych - o powstańcach, o ich wyborach... I za tę historię o Śląsku dziękuję panu Twardochowi. 





Po drugie - Gniew Zygmunta Miłoszewskiego i w rezultacie całą trylogia. Kryminał, ale jaki! Najciekawsze spojrzenie na Polskę i absurdy nam towarzyszące od dłuższego czasu, z jakim miałam do czynienia. I bohater też z krwi i kości. A tu jeszcze miła wiadomość sprzed kilku dni - Paszport Polityki dla autora. Naprawdę polecam miłośnikom kryminałów, ale nie tylko. W Gniewie najbardziej podobał mi się chyba obraz Olsztyna - miałam wrażenie, że klimat jest ciężki i tak pochmurny jak w The Killing. Mrocznie, mżawkowo, zimno - to lubię! 



Po trzecie, Kariera Nikodema Dyzmy Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Czytałam po raz pierwszy nigdy nie widziałam filmu (serialu?), więc moje pojęcie o fabule było dość ograniczone. Też macie wrażenie, że powieść nie straciła na aktualności?

Poza czwarte - Miniaturzystka Jessie Burton. Debiut, ale jaki udany! Kiedy usłyszałam, że rzecz dzieje się w siedemnastowiecznym Amsterdamie, nie spodziewałam się tak wciągającej powieści. Gdyby nie stosy kartkówek i wypracowań, chyba nie potrafiłabym odłożyć książki bez dotarcia do ostatniej strony. Poza piękną historią o miłości, urzekły mnie opisy słodkości. Aż chciało się zjeść coś słodkiego! 



I jeszcze wielka radość, zakupiłam czytnik. Teraz mogę czytać jeszcze więcej! Dlatego wiem, że ten rok będzie jeszcze lepszy niż jego początek! 
Zaczytanego nowego roku Wam życzę!

3 komentarze:

  1. Gratuluję czytnika! Jaki sobie kupiłaś, jeśli to nie tajemnica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kindle - klasycznie. I jestem zachwycona! 3 powieści i jedno opowiadanie już przeczytane.

      Usuń
    2. Witaj w gronie właścicieli kindelków :) Niech się dobrze czyta :)

      Usuń