sobota, 29 sierpnia 2015

Jaśnie panie, znaleziono trupa

Jaume Cabré w Polsce ma chyba dużo fanów. Tak się złożyło, że pierwszą pozycją, jaka ukazała się na polskim rynku było cudowne Wyznaję, czyli ostatnia książka w dorobku katalońskiego pisarza. Później mieliśmy szansę przeczytać bardzo ciekawe Głosy Pamano. Trzecią książką, którą dostajemy w ręce jest Jaśnie pan, wydany w Hiszpanii w roku 1991 roku. 

Książki czytałam zgodnie z datami ukazania się w Polsce, więc zachwyt przyszedł natychmiastowo. A szkoda, bo czytając zgodnie z datami powstania byłabym świadkiem szukania i odnajdywania stylu autora, który najpełniej jest widoczny w Wyznaję

A Jaśnie pan



Pamiętacie głównego bohatera Manii wielkości granego przez genialnego Louisa de Funesa? Mimo że książka Cabré to absolutnie nie żadna komedia, to przed oczami miałam właśnie de Bazana - ogarniętego manią władzy, pieniędzy i prestiżu małego, zakompleksionego człowieczka, który po latach dostępuje zaszczytów i dba o pozory, aby ich nie utracić. Chce uchodzić za znawcę astronomii, człowieka oczytanego, światowego, ale jada wyszukane jedzenie tylko po to, aby śmieci z jego stołu były dowodem dobrego smaku jaśnie pana, jednocześnie przepadając za zwykłą rzepą. 

Jaśnie pan jest prezesem trybunału królewskiego w Barcelonie - Rafael Massó i Pujades - człowiek mający wielką władzę w ręku, obraca się wśród śmietanki towarzyskiej, wie, na czym polega funkcjonowaniu w barcelońskiej socjecie. Dba o pozory, w czym świetnie pomaga mu bogobojna żona, wspierająca męża, ale szukająca dla siebie również zaszczytów, a marzy o zgoła innych funkcjach niż jej mąż. 

I poznajemy na co go stać w momencie, kiedy znaleziono trupa orleańskiego słowika - śpiewaczki, która uświetniła jeden z wieczorów barcelońskiej socjety. Podejrzany jest schwytany już nazajutrz. Od tego momentu śledzimy losy bohaterów tej opowieści - Rafaela Massó, poety-winowajcy(?), jego przyjaciela muzyka, prostego ogrodnika i jeszcze kilku innych ciekawych postaci. 

Można by rzec, że jest to kryminał. Jednak kryminał specyficzny. Nie mogę niestety zdradzić, czemu. Nade wszystko jednak powieść jest historią o władzy, studium postaci głównego bohatera, powieścią z polityką w tle. 

Jaśnie pan był przełomem w karierze katalońskiego pisarza. Nie mogę się do tego odmieść, bo ciągle nie znam innych pozycji z dorobku Cabré. Bardzo żałuję. I zazdroszczę wszystkim, którzy przygodę z tą literaturą dopiero zaczynają. Sama chętnie zaczęłabym od tej właśnie pozycji. Dlaczego? Bo nie jest najlepsza powieść Jaume Cabré. To dobra powieść. Czyta się przyjemnie, chwilami z wypiekami na twarzy i przerzuca się strony w szybkim tempie. Ale to jednak nie to, co Głosy Pamano czy Wyznaję

Niemniej już w tej powieści mamy do czynienia z tym, co w prozie Cabré najlepsze - narracja, zabawa z czasem akcji, dobrze skonstruowany bohater. W tym miejscu warto napisać również o tłumaczce Jaume Cabré w Polsce. Pani Anna Sawicka zawsze z niezwykłą precyzją oddaje to, co w prozie pisarza najlepsze, jej wstępy do książek również są niezwykle pomocne (chociaż podczas krótkiej rozmowy z panią Sawicką, przyznałam, że po przeczytaniu wstępu od tłumaczki, byłam lekko przerażona, co sama skwitowała, że jej lekkie nastraszenie miała zrekompensować proza autora). Rzadko zwracam uwagę na tłumacza, ale w wypadku pani Sawickiej naprawdę warto!

I czekam, czekam z niecierpliwością na nową powieść!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz