niedziela, 30 sierpnia 2015

Wycieczka literacka: Nałęczów

Wakacje się kończą, ale w tym klimacie jeszcze zostańmy. Chciałam podzielić się wspomnieniami z podróży, którą odbyła się trzy lata temu (a jakby wczoraj!). Wraz z mężem zwiedzaliśmy wschodnią Polskę - Nałęczów, Kazimierz Dolny, Lublin, Zwierzyniec, Zamość, Sandomierz. Od razu powiem, że to cudowne miejsca, do których z pewnością będę wracać. 


Nałęczów to uzdrowisko z urokliwym parkiem zdrojowym, pijalnią wód (Nałęczowiankę zapewne znacie) i nieśpiesznym klimatem. Zwiedzaliśmy wschód podczas fali upałów (38 stopni w cieniu) i popołudniowy czy wieczorny spacer po parku był naprawdę ożywczy, a chłodna woda potrafiła zdziałać cuda. 



Nałęczów szczyci się tym, że niegdyś latem stawał się niemal literacką stolicą, bo do wód przyjeżdżali i Żeromski, i Prus, i Szelburg-Zarębina. Stąd też i moje żywe zainteresowanie tym miejscem. 


W oranżerii pijalni wód możemy zobaczyć popiersia pisarzy.




Najbardziej jednak związany z Nałęczowem był Bolesław Prus, zwany przez nałęczowian dziadziem Prusem, który siadał na ławce i rozdawał dzieciom cukierki. 


Pisarz spędził w Nałęczowie dwadzieścia osiem sezonów. O Nałęczowie pisał m. in. do "Tygodnika Ilustrowanego" - link. Warto oczywiście odwiedzić Muzeum Prusa w Pałacu Małachowskich.



Zachęcam do odwiedzenia wschodniej Polski, do odwiedzin Nałęczowa. Warto czasami zboczyć z głównych turystycznych tras polskich, zrezygnować z europejskich wojaży i zobaczyć piękną Polskę, odpocząć od kurzu miasta w małych miasteczkach czy uzdrowiskach, które niewątpliwie mają swój klimat, a przy okazji iść tymi samymi ścieżkami, co wielcy Polacy.

2 komentarze:

  1. Czy woda w pijalni wód wciąż tak samo lodowato zimna? :-) Cudownie obejrzeć zdjęcia mojego ukochanego Nałęczowa, w którym spędziłam niejedne wakacje. Czas się wybrać ponownie i odwiedzić stare miejsca. Nałęczów jest przesiąknięty duchem dobrej literatury, może dlatego uzdrawia? :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak! Woda lodowata, ale po całodniowych wycieczkach w upale to było jak zbawienie!

    OdpowiedzUsuń