środa, 2 grudnia 2015

Ciało

Może i jestem dziwna, ale od zawsze interesowało mnie ciało od strony fizjologicznej. Jako mała dziewczynka spędziłam dwa miesiące w szpitalu patrząc na nieudolność lekarzy, którzy nie potrafili wyjaśnić bólu stawów, wmawiając moim rodzicom, że mam raka albo inne dziwne rzeczy. W końcu zrezygnowali z diagnozy, ja wróciłam do domu i zażyczyłam sobie zestaw małego medyka. W wolnych chwilach czytam sobie różne rozprawy na temat chorób, o których normalny człowiek nie słyszy na co dzień. Interesuje mnie ciało.

Potem naprawdę zaczęłam interesować się seksualnością. Ale też od strony reakcji fizjologicznych. Poczytałam trochę na temat historii seksualności, seksuologii, łącząc przyjemne z pożytecznym - zaczęłam oglądać Masters of sex.

I dopiero przy lekturze opowiadań Szczepana Twardocha w książce Tak jest dobrze, spłynęła na mnie świadomość, jak ciało związane jest z psychiką, naszym wewnętrznym "ja". 


Szczególnie ta świadomość dokuczała przy opowiadaniu pt. Masara. Jak wiecie, lub nie (ale spokojnie, Twardoch to tłumaczy), masara to po śląsku obrzydliwa, wielka mucha. Możecie się domyśleć, jak wygląda główna bohaterka tego opowiadania, biorąc pod uwagę, że ksywę ma taką jak tytuł. Bardzo przejmujące w pierwszej części, w drugiej nabiera napięcia (chociaż muszę powiedzieć, że spodziewałam się bardziej horroru w pewnym momencie). 

W zbiorku opowiadań mamy różnych bohaterów - Ślązaka, który walczył po stronie niemieckiej podczas II wojny światowej, Masarę, męża i ojca, w dość surrealnej scenerii z wampirzycami w roli głównej, podróżnika w żałobie, nieudacznika, wychowywanego przez straszną mamusię... A wszystko polane fizjologią, brudem, cierpieniem. 

Te opowiadania mógł napisać chyba tylko Szczepan Twardoch, bardzo czuje się jego język, mimo tego, że to krótkie formy, jego styl, poetykę, nawet niektóre sytuacje odbijają się echem w jego innych książkach. 

Poza tym czyta się z wypiekami, przewraca kartki niecierpliwiąc się, co będzie dalej. Książka do pochłonięcia w jedno popołudnie, ale zostawiająca ślad, do przemyślenia. 

Bardzo, bardzo polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz