sobota, 19 grudnia 2015

List do Dzieciątka

W moich stronach 24 grudnia prezenty pod choinkę nosi Dzieciątko. Z dzieciństwa pamiętam bardzo konserwatywny myk związany z podtrzymywaniem mitu (mam nadzieję, że teraz mnie nie czytają żadne dzieci) - po skończonej wieczerzy mnie i mojej siostrze ojciec mówił: "Mama musi teraz pozmywać naczynia, a my chodźmy liczyć gwiazdki". Na pytania: "Czemu mama nie może z nami liczyć?" jedyną słuszną odpowiedzią było: "Bo musi zmywać".

Kiedy byłyśmy już na tyle duże, żeby nie wierzyć w tę całą szopkę (bożonarodzeniową), ojciec stwierdził, że to tradycja - mam zmywa, my liczymy. A potem pojawił się brat i znowu trzeba było udawać. 

Dziwnym trafem mama nigdy nawet nie zaczęła zmywać tych naczyń (w czym później jej pomagaliśmy), co więcej, nie słyszała dzwonka Dzieciątka, chociaż kuchnia była za ścianą jadalni, w której stała choinka. Podejrzewałyśmy, że biedaczka jest głucha... 



Dzisiaj piszę list oficjalny do Dzieciątka. Czego bym chciała?

1. Regał. Całą ściana półek. Miejsce na książki. 

2. Antologię polskiego reportażu XX wieku (zbiór Mariusz Szczygieł). Już to widzę na moich nowych półkach...

3. Album 100 lat mody Cally Blackman, co wiąże się z tym, że zapragnęłabym te wszystkie sukienki z lat trzydziestych i czterdziestych (o pięćdziesiątych nie wspomnę).

4. Książkę o czytaniu, czyli resztę dopisz sam Justyny Sobolewskiej (nie będę tu wypominać mojemu prywatnego Mikołajowi, że miałam to dostać dwa lata temu). 

Sama kupiłam sobie pod choinkę na mój stary styrany regał książkę Anny Król Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie. Zapowiada się cudownie, kiedy w końcu po to sięgnę. A w Święta zamierzam zacząć Klub Pickwicka Charlesa Dickensa. Mniam. 

Dodam, że byłam grzeczna i książki czytałam. Nie są to porywające liczby, ale praca nauczycielki też lekka nie jest... 

Choinka już czeka, prezenty można stawiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz