piątek, 22 stycznia 2016

"Indie żyją w wielu stuleciach naraz"

Lalki w ogniu to druga książka Pauliny Wilk, którą miałam okazję (i przyjemność, że tak od razu zdradzę) przeczytać. Pierwszy raz usłyszałam o niej w "Tygodniku kulturalnym", gdzie książkę tę polecono w jakimś podsumowaniu rocznym, a samą autorkę znam również z tego programu, gdzie recenzowała muzykę popularną. Przy lekturze Znaków szczególnych odbywałam podróż sentymentalną, zaś tutaj podróż do Indii, kraju, który chyba fascynuje choć trochę każdego. 

Najpierw moje sentymentalne skrawki i okruszki. Pamiętam, że jako dziecko, czytając Tajemniczy ogród Frances Hodson Burnett, utkwił mi w pamięci motyw hinduskiej niani głównej bohaterki, która została chyba ledwie wspomniana, ale jednak obraz Indii, jego egzotyki namieszał mi trochę w głowie. Potem była oczywiście Księga dżungli. A potem czytywałam nawet Wedy, mitologię hinduską, biografie Anglików w Indiach i dużo, dużo innych rzeczy. Ha, widziałam nawet z dwa bollywoodzkie filmy! 

Po nieco kilku latach powróciłam do tematu Indii, ale już smak egzotyki i fascynacja przy lekturze książki Pauliny Wilk stały się trochę gorzkawe. I zastanawiam się, czy to tylko szerokie otwarcie oczu czy jednak trochę winy jest w samym zamyśle. 

W Lalkach... mamy do czynienia z obrazem Indii brudnych, biednych i okrutnych. Chociaż autorka podaje liczby i przykłady, że to nie wszystko, że to taki a nie inny procent populacji żyje w ubóstwie, a pewne rytuały nie dotyczą wszystkich, to jednak to, co uderza już od pierwszych stron to smród i ubóstwo. Niby pada kilka razy stwierdzenie, że Indie to różnorodność, egzotyka, ale jednak opisane jest to, co chyba uderza od razu - morze ludzi, lepkość brudu, skwar. 

Z kolejnych rozdziałów wyłania się inny obszar, inne zjawisko. Możemy przeczytać o czystości, która jest nakazem religijnym, ale niestety nie ma zbyt wiele wspólnego z higieną, o podróży pociągiem, o wychowaniu dzieci, o czytelnictwie w kraju, gdzie analfabetyzm jest większością. 

Ale wedle tytułu co rusz pojawia się kwestia kobiet. Nie, autorka nie feminizuje, opisuje po prostu to, co jej, Europejce, rzuca się w oczy, to co chyba każdego z nas porusza - niemal niezmieniona od lat tradycja skazująca kobiety na trudny los. I to chyba ta najciekawsza część książki, która naprawdę robi wrażenie. 

W tradycyjnej rodzinie kobieta znaczy bardzo mało. Kiedy rodzi się córka (o ile, ponieważ, mimo zakazu zdjęć ultrasonograficznych, ciągle można nielegalnie dokonać aborcji płodu żeńskiego), to niejednokrotnie jest to albo głębokie nieszczęście, albo zapada decyzja o zabiciu dziewczynki, aby nie było problemów w przyszłości. Córka to troska o to, czy będzie się w stanie dać jej posag, to często nieszczęśliwe, aranżowane małżeństwo młodej dziewczyny z o wiele starszym mężczyzną, a potem szantaż ze strony rodziny męża o spłatę większego posagu. A już bardzo źle jest, kiedy żona rodzi córeczkę. Staje się zbędnym elementem w rodzinie, czasami do tego stopnia, że nowa familia postanawia ją spalić i upozorować wypadek. Dramat kobiet od lat, dzieje się wciąż, również dzisiaj. 

Autorka miesza ze sobą własne spostrzeżenia, na pozór suche obserwacje codzienności, wysnuwa wnioski i często używa trafnych, ciekawych metafor. Niektóre zdania w książce aż chce się zakreślić na czerwono, bo tak ładnie brzmią (chociaż ja czytałam na czytniku, a jeszcze nie dojrzałam do zaznaczania cytatów). Ale czasami ta maniera poetyzowania męczy i gryzie, szczególnie przy zderzeniu z dość trywialnym tematem, takim jak na przykład wypróżnianie się (cały rozdział o latrynach jednak jest bardzo ciekawy, on ostatecznie zniechęcił mnie o marzeniu podróży do Indii). 

Na początku napisałam, że to lektura przyjemna. Przyjemna, bo przyjemnie jest czytać dobre książki (a za taką uważam Lalki w ogniu), ale za to naprawdę nieprzyjemnie jest czytać o codziennym życiu milionów mieszkańców Indii. 

Dodam jeszcze, że cenię sobie dość liczne nawiązania do wierzeń Hindusów, do ich kultury, również tej popowej rodem z Bollywood, a szczególnie do literatury, której właściwie w ogóle się nie zna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz