czwartek, 18 lutego 2016

Historia miejsca, historia rodziny

Jakiś czas temu zakupiłam przy jednym ze zbiorowych zamówień z księgarni internetowej książkę Cezarego Łazarewicza Sześć pięter luksusu. Przerwana historia domu braci Jabłkowskich. Kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać i książka trafiła na stosik lektur do przeczytania. I tkwiła tam dość długo, aż wczoraj wiedziona impulsem nie sięgnęłam po nią popołudniem, aby do kakao poczytać coś przyjemnego. 

Naprawdę nie spodziewałam się, że jest to aż tak dobra książka. Reportaż Cezarego Łazarewicza podzielony jest na rozdziały - piętra. Zaczyna od krótkiego wstępu, który od razu zaciekawia, a czytelnik czuje dreszczy emocji dowiadując się, że do kamienic na Brackiej 25 nie można wejść bez wyraźnego zaproszenia i powodu. Autor musiał uciec się do kłamstwa, żeby móc przekroczyć próg domu braci Jabłkowskich. 

Cóż, nazywam ten budynek domem braci Jałbkowskich, a niestety historia tak namieszała, że kończąc pisać reportaż autor ciągle nie wiedział, kiedy budynek trafi w ręce prawowitych właścicieli, którzy w pocie czoła, z miłością i oddaniem zaczęli budować dom towarowy w roku 1913. Sami przyznacie, że moment wybrali dość kiepski, ale dom towarowy przetrwał I wojnę światową, krachy na giełdzie, załamania rynkowe, ba, nawet II wojnę światową, ale nie przetrwał komunizmu. 

Książka nie jest tylko o budynku, to przede wszystkim historia rodziny. Historia niezwykła, niemal jak ucieleśnienie amerykańskiego snu, tyle, że początek ma w XIX wieku na terenach polskich. Senior rodu traci wszystko, przestaje być ziemianinem i zatrudnia się w Warszawie, aby móc utrzymać rodzinę. Z racji tego, że jest pracowity i inteligentny staje niejako na nogi, spłaca długi, a swoje dzieci kieruje tak, aby miały w ręku fach. Jabłkowski junior więc zostaje wysłany do Łodzi, gdzie ma się uczyć fachu tkaczego. I czyni to, ale i szybko awansuje. 


Ale żyłkę handlową ma jednak siostra Aniela, która w niepozornym mieszkaniu, bez wystawy sklepowej, a tylko w jednym pokoiku trudni się handlem drobiazgów, które w całości mieszczą się w komodzie z trzema szufladami. Ta komoda staje się symbolem, później, w każdym biurze domu towarowego będzie wisiało zdjęcie tejże komody na znak, że od niej wszystko się zaczęło. 

Anieli nie idzie zbyt dobrze, wtedy z pomocą przychodzi Jabłkowski junior, inwestuje w sklepik siostry, przenosi go w odpowiednie miejsce i tak się wszystko zaczyna.

Autor porównuje ceny, zarobki oraz prestiż społeczny (czy też jego brak, jeśli chodzi o handlowców) do najbardziej znanej powieści pozytywistycznej Lalki Bolesława Prusa. Dzięki temu, mając w pamięci bogactwo Wokulskiego, możemy się odnieść do realnych zysków sklepu i inwestycji Jabłkowskich. 

Kiedy sklep się rozrasta rodzina postanawia wybudować dom towarowy. Taki nasz polski Harrods. I to im się udaje, w ciągu praktycznie półtorej roku powstaje na Brackiej 25 sześciopiętrowy budynek, który zachwyca witrażem i ma być symbolem luksusu, a jednocześnie ceny mają być przystępne. 

Filozofia prowadzenia interesu wyprzedza swoje czasy i mam wrażenie, że nawet dzisiaj nie ma uznania. Właściciele wydają biuletyn, w którym instruują jaki powinien być idealny sprzedawca, mówią, że jest on tak samo ważny jak właściciel, wysyłają pracowników na odpoczynek do Wisły. Wzorem jest dla nich Ford.

Czytając przechadzamy się po kolejnych piętrach, niemal dotykamy tkanin i galanterii. Czujemy oddechy tłumów przechadzających się po stoiskach i widzimy uśmiechy ekspedientek. 

Ale, jak wskazuje tytuł, historia zostaje przerwana. I to brutalnie, bezsensownie. A konsekwencje trwają do dzisiaj. 

Reportaż Łazarewicza jest w sam raz na jedno popołudnie, wciąga niesamowicie. Zawiera też dużo zdjęć, ale tutaj mam zastrzeżenie. Bardzo nie lubię, kiedy podpisy do zdjęć znajdują się z tyłu książki, zazwyczaj fotografie wtedy omijam, żeby nie kartkować i niestety zazwyczaj zapominam wrócić do wszystkich, które mnie zainteresowały. 

Niemniej, polecam gorąco!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz