wtorek, 8 marca 2016

Kobiece

Z okazji dnia kobiet krótkie poszukiwanie pierwiastka kobiecego w literaturze. I wbrew powszechnej opinii, wcale nie wydaje mi się, że jest to temat aż tak oczywisty. Wiadomo, że postaci kobiece pojawiają się niemal zawsze, ale czy są to postaci z krwi i kości? 

Nie czytam tzw. literatury kobiecej zazwyczaj, więc odpada mi cała masa wszelakich bohaterek opisanych zazwyczaj przez kobiety. Czytałam Dziennik Bridget Jones, ale dalej już nie dałam rady. I muszę ze smutkiem stwierdzić, że nie lubię takich bohaterek, w ogóle do mnie nie przemawiają, a lektura tej pozycji wprawiła mnie raczej w zasmucenie niż rozbawienie. 

 zdjęcie ze strony dailymail.co.uk

Moją ulubioną bohaterką w literaturze jest Scarlett O'Hara. Jest rozpieszczona, jest egoistką, ma fatalny gust, ale jej siła w dążeniu do celu (jakikolwiek by nie był) jest warta uwagi. Daleko jej do nieskazitelnych postaci i słabych istotek zdominowanych przez mężczyzn. Czytając Przeminęło z wiatrem naprawdę jej kibicuję, chociaż nigdy w życiu nie chciałabym jej spotkać w realnym świecie. 

zdjęcie pochodzi ze strony fanpop.pl

To jeszcze o klasyce - Lizzy Bennet. To kolejna z moich ulubionych bohaterek powieści. Niepokorna, mająca własne zdanie w czasach, kiedy naprawdę nie wypadało go mieć (wiem, że Downton Abbey to już późniejsze czasy, ale znamienne jest zdanie wypowiadane przez Violet do Mary,na zdanie Mary, że jej siostra, Sybil, może mieć własne zdanie: "Nie, dopóki nie wyjdzie za mąż. Wtedy to jej mąż powie, jakie ma mieć zdanie" (pisane z pamięci, więc wybaczcie ewentualne drobne pomyłki). A taka Lizzy, już tyle lat wcześnie, nie tylko potrafiła postawić się matce (zamążpójście), ale i hrabinie (znowuż zamążpójście), a nawet ukochanemu (również zamążpójście, bo ja wiecie, powieść zaczyna się od stwierdzenia, że mężczyzna musi znaleźć sobie dobrą żonę, a rodzice pięciu córek nie marzą o niczym innym, jak o pozbyciu się balastu w ich postaci). 

zdjęcie pochodzi ze strony: bbc.co.uk

 
Przejdźmy do pozycji nowszych i nie tak oczywistych. Kolejną żeńską postacią literacką, którą bardzo lubię i jej kibicuję (a to może skończyć się źle) to Arya Stark - córka Neda Starka (ostatniego wśród sprawiedliwych) z cyklu Pieśń Lodu i Ognia George'a R.R. Martina. Arya miała pod górkę od początku, bo ani nie jest ładna (ksywa koński pysk chyba nikogo nie wprawia w dobry nastrój), ani tak utalentowana jak siostra (oczywiście w tych wszystkich dziewczyńskich umiejętnościach), w dodatku jej marzenia nie mają raczej szansy się ziścić (dama rycerzem nie zostanie), ale jej bliscy przynajmniej próbują jej to jakoś wynagrodzić - przyrodni brat ofiarowuje jej Igłę, a ojciec organizuje lekcje tańca z Syrio Floresem. I mogło być nawet całkiem dobrze, ale sprawy się nieco komplikują, kiedy jej ojciec zostaje oskarżony o zdradę, a ona musi uciekać ze stolicy w przebraniu chłopca. I nagle okazuje się, że musi walczyć, zabijać. Pragnie zemsty, jest pełna nienawiści, która niestety ją oślepia (niemal dosłownie). Bardzo jestem ciekawa, jak skończy się jej historia. 

zdjęcie pochodzi ze strony: hbo.com

I już ostatnia bohaterka, zupełnie niepasująca do mojego klucza silnych kobiet, które potrafią walczyć o siebie - Adriana, główna bohaterka Rzymianki Alberto Moravii. Czytałam tę książkę bardzo dawno temu, ale pamiętam, jak denerwowała mnie ta dziewczyna. Głupiutka i bezwolna, uosabiająca dokładnie to, czego u kobiet nienawidzę, ale Moravia pokazał mechanizm tworzenia się tego typu kobiet, pokazał świat, w którym kobieta nic nie znaczy. 

A na koniec, jeden z moich ukochanych wierszy Juliana Tuwima Kobiece:

 Z rzeki szła wczesna. Kochała.
Chyliła szczęśliwą głowę.
Pachniała porankiem ciała,
Mydłem migdałowem.

Ciału był wieczór w rzece,
Zielony i nimfowy,
Tylko głowie w białej spiece
Nad wodą był żar miodowy.

Teraz niosła kobiece
Znużenie zakochane,
Żeńskie pełne owoce,
W toni wodnie widziane.

Niosła wiecznie kobiece
Ścieżką brzózek i cienia.
W zaroślach waliło serce
Tajnego zapatrzenia.

Pod surowym jedwabiem
Mdlały biodra brzozowe,
Ślizgało się po niej serce
Mydłem migdałowem.
 

1 komentarz:

  1. Kiedyś sobie wypisałam takie ulubione kobiety w literaturze:
    http://mcagnes.blogspot.com/2011/03/literatura-kobiety-te-ulubione.html
    Scarlett też tam jest :)

    OdpowiedzUsuń