niedziela, 13 marca 2016

Przygotowanie do całopalenia

Vernichtung von lebensunwertem Leben - eliminacja życia niewartego życia. To przesłanie kierowało tymi, którzy stworzyli plan akcji T4. Akcja ta była pierwszym masowanym mordem dokonanym przez III Rzeszę. A na czym polegała? Czyje życie jest niewarte życia? 

Chorzy psychicznie, schizofrenicy, epileptycy, osoby niepoczytalne, osoby z wrodzonymi wadami rozwojowymi - to właśnie oni według naukowców, posiłkujących się eugeniką, bardzo modną na początku XX wieku, byli tymi, którzy są życia niewarci. Oni nie pójdą walczyć, nie pójdą pracować, a wymagają opieki, jedzenia i czasu. Po co więc idealnemu państwu tacy? Po co te zepsute geny mają być przekazywane dalej i niszczyć higienę państwa?

W Sopocie przy powstał więc plan akcji T4, realizowanej w latach 1939-1944. Na początku, jeszcze przed wojną, osoby chore były przymusowo sterylizowane. Aż w lutym 1939 roku niejaki herr Knauer poprosił Adolfa Hitlera o łaskę śmierci dla jego syna, który urodził się z niedorozwojem. 

Anna Dziewit-Meller napisała powieść, która nawiązuje do tej historii. Góra Tajget osadzona jest na Śląsku, opowiada historię pewnej rodziny. Najpierw poznajemy Sebastiana, któremu właśnie rodzi się córeczka, a w nim rodzi się niepokój i strach o nią, który go już nigdy nie opuści. Sebastian przypadkowo dowiaduje się, że w jego mieście, podczas drugiej wojny światowej, zginęło dwieście dzieci w ramach akcji T4. Sebastian nigdy o tym nie słyszał i dziwi się, że tak jest. Sebastian ma żonę Karolinę, teścia Ryszarda, ciotkę ze strony żony - Zefkę i oni wszyscy będą bohaterami książki. A także pewna Gertruda i Adik. 

Muszę przyznać, że pierwsza część, czyli rozdział o Sebastianie, trochę mnie zmęczył. Musiało trochę minąć, zanim się przekonałam do narracji i stylu autorki. Zupełnie zaś nie przeszkadzały mi dialogi prowadzone po śląsku, bo to też mój język, ale coś mnie gryzło. Natomiast później z przejęciem czytałam o losach bohaterów. 

Najbardziej przejmujące są historie Zefki i Ryszarda, bo to oni na własnej skórze poczuli, czym jest wojna, chociaż żadne z nich nie walczyło z bronią, byli w zasadzie dziećmi, a po tych strasznych wydarzeniach żadne z nich nie mówi o tym bliskim, żyją dniem codziennym, nie skarżą się. 

Bliska jest mi ta powieść i ze względu na Śląsk, i ze względu na to, że tak naprawdę do końca nie wiem, co przeżyli moi bliscy podczas II wojny światowej. Znam tylko strzępy historii, opowieści opowiadane tylko dorosłym, kiedy byłam mała i nie rozumiałam, a teraz już tylko znam opowieści o opowieściach tych, którzy coś słyszeli od starszych i mojej przyjaciółki, która potrafi rozmawiać ze starszymi i wyciągać od nich te straszne historie. 

Bo w Górze Tajget jest mowa nie tylko o akcji T4, ale o tym, jak trudno jednoznacznie określić, kim się jest, o "wyzwoleniu" Armii Czerwonej. 

Czytelnikom ze Śląska dopowiadam, że 20 kwietnia w Filii nr 14 Biblioteki Publicznej w Katowicach odbędzie się spotkanie z autorką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz