niedziela, 8 maja 2016

Trójkąty

Moim ulubionym motywem literackim związanym z szeroko pojętą miłością jest trójkąt miłosny. Oczywiście taki motyw mamy w wielu pozycjach, ale są takie, które szczególnie przypadają mi do gustu (pamiętacie Kochanków z Marony?). Trójkąt, o którym dzisiaj napiszę to zaplątanie miłosne pomiędzy Maddy (dobra córka, którą zachwyca Jane Austen i nie rozumie Derridy), Leonard (neurotyczny, już na pierwszy rzut oka dziwny i tajemniczy chłopak) oraz Mitchell (poszukujący). Wszyscy oni są bohaterami powieści Jeffreya Eugenidesa pt.: Intryga małżeńska

Na początek cytat każdemu dobrze znany: 

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.
Tak zaczyna się jedna z moich ukochanych powieści Duma i uprzedzenie. Fakt, że główna bohaterka powieści Eugenidesa bierze na warsztat prześledzenie motywu małżeństwa (lub dokładniej rzecz ujmując tytułowej "intrygi małżeńskiej"), sprawił, że z nieukrywaną przyjemnością czytałam nawiązania do angielskiej literatury dziewiętnastowiecznej. 

Madelaine (znacie  Madeleine z książki Bemelnansa?) poznajemy w dniu rozdania dyplomów, kiedy do drzwi dzwonią uporczywie jej rodzice. Mają zjeść wspólne śniadanie przed tak uroczystą chwilą. Maddy czuje się podle, nie ma ochoty ani na śniadanie, ani na uroczystość. Jej przyszłość stoi pod znakiem zapytania (nie dostała się na studia magisterskie) i w zasadzie po skończeniu studiów nie ma gdzie mieszkać, bo jakiś czas temu rozstała się z chłopakiem, z którym miała po studiach zamieszkać.  Podczas śniadania przypadkowo spotykają jej dawnego przyjaciela (z którym aktualnie nie rozmawia) - Mitchella. I to już wszystkie osoby dramatu - zagubiona Maddy, jej były chłopak Leonard i Mitchell, z którym chwilę po pogodzeniu się znowu się kłóci. 

Relacje całej trójki nie są bardziej skomplikowane niż innych trójkątów miłosnych - jest ona, którą kochają obaj. Jeden miłością zachłanną, zaborczą i tragiczną, drugi myśli o niej od lat i szuka ukojenia gdzie indziej. 

Najlepsze w książce są smaczki - obraz społeczeństwa po rewolucji seksualnej (akcja zaczyna się w roku 1982), które na nowo musi zdefiniować role społeczne kobiety, matki, męża; życie drożdży na szkiełku laboratoryjnym, dyskusje na temat dekonstrukcji i po prostu cała literatura, która towarzyszy bohaterom, staje się punktem odniesienia i czasami wręcz przyczyną pewnych nieporozumień. 

Powieść zaczyna się od spojrzenia na biblioteczkę głównej bohaterki - jako czytelnicy przyglądamy się tytułom i wydaniom, aby stworzyć portret psychologiczny Maddy. Czyż książkoholicy nie tak postępują w życiu? Ja uwielbiam przyglądać się książkom na półkach ludzi, których odwiedzam albo podpatrywać tytuły książek czytanych w środkach transportu przez współpasażerów. 


A czemu intryga małżeńska? To nie tylko nawiązanie do powieści angielskich, to nie tylko fakt, że i w powieści w końcu zostaje małżeństwo zawarte, ale również próba redefinicji małżeństwa jako takiego. Ta intryga kończy się nadzwyczaj dobrze - moim zdaniem zakończenie książki to chyba najlepszy jej punkt. 

To było moje pierwsze spotkanie z Eugenidesem. Na liście książek "do przeczytania" znajdują się oczywiście pozostałe tytuły amerykańskiego autora. To spotkanie było bardzo udane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz