wtorek, 19 lipca 2016

Nie tylko dobre, czyli o książkach złych...

Zauważyłam, że zazwyczaj tutaj piszę o książkach, które choć w dostatecznej części są dobre. Dlatego pełna poświęcenia przypomniałam sobie o pewnym cyklu, który czytałam lata temu i postanowiłam sobie go odświeżyć, aby w końcu napisać coś złego o książkach. Taki kaprys, ot!

Cykl Niebieski rower autorstwa Regine Deforges powstał w latach osiemdziesiątych. Sama autorka była uznawana za skandalistkę - pisarka, dramaturg, jako pierwsza kobieta we Francji otworzyła i prowadziła dom wydawniczy. Jej powieści były cenzurowane. Przeczytałam cztery (chyba tylko te cztery z cyklu Niebieski rower zostały wydane w Polsce, co ciekawe przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej - wyobrażacie to sobie dzisiaj?)

O czym właściwie są te książki? Według zapowiedzi z okładki o II wojnie światowej, o rozłamie we Francji, o kolaborantach, rządzie Vichy, przemówieniach de Gaulle'a, o Resistance. Pięknie, prawda? Ale od pierwszych stron książki uderza pewna myśl - gdzieś już to czytałam...

Oto poznajemy główną bohaterkę powieści - siedemnastoletnią Leę Delmas, która rozmawia z braćmi Levefre o planowych przyjęciu w pobliskiej posiadłości, na której to mają zostać ogłoszone zaręczyny Laurenta z jego kuzynką Camille. (Już Wam świta?) Na dziewczynie robi to niesamowite wrażenie, jest wzburzona, gdyż, jak zapewnia również swojego ojca, kocha całym sercem Laurenta. Przyjęcie odbywa się 1 września 1939 roku, zaręczyny zostają ogłoszone, ona wyznaje miłość ukochanemu (oczywiście w obecności pewnego brutala), dochodzi wiadomość o wybuchu wojny. Nadmienię, że wszyscy honorowi Francuzi mówią, jakie to jest ważne pomóc Polsce w tej sytuacji. Odrzucona przez ukochanego Lea zaręcza się w złości z bratem Camille (świta Wam bardziej?), mężczyźni wyjeżdżają. Dochodzi do ślubu Laurenta i Camille, natomiast Claude - narzeczony Lei ginie od wybuchu granatu podczas ćwiczeń. Laurent prosi przyjaciółkę o opiekę nad żoną, która spodziewa się dziecka. A wokół ciągle czai się ów brutal - Francois Travernier. 

Tak, fabuła żywcem przeniesiona z Przeminęło z wiatrem. Główna bohaterka jest rozkapryszona, jest kokietką, ukochaną córeczką tatusia, zajmuje się żoną ukochanego, jest silna, pełna życia i nade wszystko kocha swój ziemski majątek - winnice w okolicach Bordeaux. 

Ów czający się wkoło brutal naprawdę jest brutalny, nie jak Rhett Butller. Co rusz chwyta bohaterkę za ramię, wmawia jej, że będzie jego, ona się wyrywa. Wokół niego pełno jest oczywiście plotek, kim on właściwie jest, ale ciotki Lei są nim zachwycona i nie oponują, kiedy ten zabiera ich krewniaczkę na całą noc. 

W ogóle temat wojny we Francji w tej powieści to jakaś karykatura. Bohaterka narzeka na głód, ale co rusz jest zapraszana do restauracji, popija szampana, je pasztet z gęsich wątróbek i wpycha w siebie rogaliki popijając kawą. Niby niczego nie ma, ale ona zawsze znajdzie jakieś frykasy, dzieli się nimi z rodziną i wszystkim starcza. Pamiętacie jak Scarlett zbierała bawełnę w pocie czoła i obiecała sobie, że nigdy nie będzie głodna? Nasza Lea też niby uprawia ogródek, ale wszystkie opisy jej prac w tym miejscu ograniczają się do tarzania się w miłosnych uniesieniach z synem zarządcy. 

I teraz to, co w książkach jest najważniejsze - erotyka. Ta książka jest przede wszystkim książką erotyczną, a ja chyba nie jestem fanką tego typu powieści. W każdej możliwej sytuacji bohaterowie patrzą na siebie z pożądaniem - ona zaciska uda (które potem ochoczo rozchyla przed niemal każdym napotkanym mężczyzną w książce), oni czują na jej widok, jak ich członki nabrzmiewają. 

Bombardowanie Orleanu? Nic nie szkodzi, akurat w tamtym momencie nasza bohaterka w tej romantycznej scenerii, namydlona przez swojego pierwszego kochanka (owego brutala) "poznaje po raz pierwszy smak miłości", a potem idzie jej już świetnie. Seks jest pomiędzy przemówieniami de Gaulle'a, konspiracyjnymi wstawkami, kiedy bohaterka wykonuje ważne dla podziemia misje, a opisami sukni, w których pojawia się nie tylko w paryskich restauracjach, ale i w ambasadzie niemieckiej. Poza tym, że bohaterka ulega niemal każdemu, to jednak dochodzi do scen gwałtu (i to chyba niejednokrotnie, jeśli pamiętam), ale i tak przeżywa wtedy rozkosz i nie ma za złe sprawcy. To już chyba zbyt wiele i jest szkodliwe, ale może akurat nie znam się na powieściach erotycznych? 

W kolejnych częściach autorka trochę bardziej skupia się na ruchu oporu, na gestapo, ale i tak trzon powieści pozostaje ten sam.

Powieści Regine Deforges są jak erotyczne fanfiki na temat Przeminęło z wiatrem. Autorka zdaje sobie sprawę, że nawiązuje i przenosi zbyt wiele, dlatego, w którejś z późniejszych części siostry czytają powieść Mitchell i zauważają, że to jakby powieści o nich. Zabawne, prawda? 

Postaci są schematyczne, właściwie myślą tylko o jednym. Z Lei żadna Scarlett O'Hara, a Francois to nie Rhett.  

We Francji powstał serial na podstawie książek pod tytułem Niebieski rower z Laetitią Castą w roli głównej, swego czasu był chyba emitowany na Polsat Cafe, ale nie było mi dane (może i dobrze) go zobaczyć.

Nie polecam. Chyba, żeby się lekko zirytować i pośmiać...?

2 komentarze:

  1. Kojarzę serial oparty na serii tych książek - bardziej do mnie trafił

    OdpowiedzUsuń